Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski powiedział, że samorząd zachęca lekarzy, by nie podejmowali pracy na uczelniach, które nie są przygotowane do kształcenia studentów na kierunkach lekarskich.

"Mamy też broń atomową, czyli możliwość uchwały o zakazie współpracy z takimi uczelniami" – poinformował szef samorządu lekarskiego. Jednak, jak dodał, problem z jej przyjęciem polega m.in. na tym, że w niektórych przypadkach z uczelnią współpracuje nie pojedynczy lekarz, lecz cały oddział szpitalny.

Naczelna Rada Lekarska odniosła się w piątek do nieprawidłowości stwierdzonych przez Państwową Komisję Akredytacyjnej na nowo utworzonych kierunkach lekarskich. Zdaniem samorządu lekarskiego wykryte tam braki jakościowe i kadrowe mogą spowodować zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów.

Komisja w negatywnych opiniach wystawionych kilkunastu uczelniom stwierdziła m.in., że treści programowe na niektórych z nich są niezgodne ze standardami kształcenia określonymi przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a część uczelni nie ma odpowiedniej infrastruktury do nauczania anatomii.

"Chcemy wyjaśnić, dlaczego sprzeciwiamy się obniżeniu jakości kształcenia na kierunkach lekarskich. Chcemy postawić kłam tezie, że lepszy zły lekarz niż żaden" – powiedział szef NRL.

"Przez lata panował konsensus, że nie otwiera się uczelni medycznych poza dużymi ośrodkami. Teraz ta wielka fala degradacji kształcenia akademickiego dotknęła również medycynę" – powiedział przewodniczący Komisji Kształcenia Medycznego NIL, anestezjolog Damian Patecki. Podkreślił, że kształcenie w dużych ośrodkach daje studentom możliwość zdobywania wiedzy i praktyki w szpitalach mających największe doświadczenie.

Przewodnicząca Zespołu Matek Lekarek w OIL w Warszawie Maria Kłosińska mówiła, jakie znaczenie dla właściwego kształcenia medycznego mają zajęcia z anatomii.

"Anatomia to przedmiot, gdzie student ma fizycznie kontakt z ludzkim ciałem. Wtedy namacalnie uświadamia sobie, że będzie leczył człowieka" – powiedziała.

Kierunki lekarskie można obecnie studiować na 36 polskich uczelniach, 14 z nich uruchomiono od października 2023 r. Ofertę dla studentów medycyny przygotowano m.in. w Siedlcach, Dąbrowie Górniczej, Cieszynie, Nowym Sączu i w Tarnowie. Było to możliwe po zmianie przepisów za czasów kierowania resortem nauki przez Przemysława Czarnka. Miała to być odpowiedź na braki kadry lekarskiej.

Z 14 nowych uczelni tylko cztery uzyskały pozytywną opinię Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Pozostała dziesiątka rozpoczęła działalność, chociaż PKA wydała im ocenę negatywną.

Nadzór nad uczelniami z kierunkami medycznymi jest podzielony. Dziewięć uczelni podlega Ministerstwu Zdrowia, za nowo utworzone odpowiada Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na początku lutego br. szef tego resortu Dariusz Wieczorek zapowiedział, że "do maja lub czerwca zapadną decyzje o ewentualnym zamknięciu kierunków lekarskich, których kontrola da negatywny wynik".

Wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny powiedział 21 marca, że resort omawia z rektorami, co zrobić ze studentami z uczelni medycznych, co do których może zapaść decyzja, że zostaną zamknięte.

"Prace idą w tym kierunku, by wszyscy mogli dokończyć studia na innych uczelniach" – poinformował.

Źródło: naukawpolsce.pl | Anita Karwowska